KONCERT: „Klezweszyth” na 50 Klezmerów, cymbały, primasza i głosy [Michal Pal’ko]

 Notatki kompozytora

15 maja 2012, g. 19.00, Zespół Szkół Muzycznych w Nowej Hucie, Osiedle Centrum E 2, Kraków

PROGRAM KONCERTU
Arthur Honegger II Symfonia – dyr. Nadim Housni, trąbka – Mateusz Rusowicz
Michał Papara Lumen Tenebrae – dyr. Maciej Koczur
Michał Paľko „Klezweszyth” – dyr. Marta Dramowicz-Wojtacka, cymbały – Michał Paľko,
skrzypce – Maria Sławek

Popuśćmy w tym miejscu wodze fantazji i wyobraźmy sobie na przykład kompozytora, który mając w pamięci pitagorejską koncepcję muzyki jako liczbowego odwzorowania kosmicznej harmonii i korzystając z pomocy informatyka, postanawia przetransponować gematryczną strukturę biblijnej opowieści o stworzeniu świata na komputerowy program, ażeby ten z kolei wartości liczbowe przełożył na idiom dźwięków muzycznych… Jakiś to utwór otrzymalibyśmy tym sposobem? Jakąż „muzykę sfer”, genezyjską symfonię byśmy usłyszeli? Może dałaby nam ona nowy, głębszy wgląd w ukrytą strukturę Wszechświata, w stwórczy zamysł Demiurga? I pytanie najważniejsze: czy byłaby to „muzyka niebiańska”?
(Ireneusz Kania, „Opowieści Zoharu”, Kraków 2005, wyd. Homini, s. LXXI-LXXII)

Michał Pa’lko o swojej pracy nad Klezweszythem:

Starałem się skomponować utwór, który posiadał by glówne cechy utwóru środkoeuropejskiego. Określenie stylistyczne, które charakteryzuje moją twórczość to – można powiedzieć – prywatność, będąca równocześnie określeniem subiektywnym (korzenie, religia, to co sie mi podoba lub nie…). Tak było i w tym utworze. Ale tym, co jednak odróżnia go na tle mojej twórczości jest specyficzny proces komponowania – czyli samo powstawanie tego utwóru. Zdefiniowałem sobie już na samym początku pewne utrudnenia, które zdeterminowało generowanie konkretnego materiału dźwiękowego. Powiedziałem sobie na początku, że po prostu nie mogę zrobić wszystkiego, nie jestem B-giem. W trakcie całego powstawania, komponowania ściśle akceptowałem system dzwiękowy, który został mi wygenerowany przes znane metody gematrii z tekstu „Ma-Asej Be-Reszit”. Starałem się również wprowadzić do tego materiału wymiar trzeci, czyli mistykę tego tekstu. Podczas pięciu miesięcy powstawania KLEZWESZYTU stosowałem się do prawideł kabały praktycznej. Pozostało więc tylko zrobić wewnętrzne oczyszczenie, pozwbawić się ega kompozytora twórcy – „b-ga”, ktory w utworach może wszystko, i skromnie zaakceptować to co jest w Torze i to co ja jako człowiek twórczy przekładam na język dźwięków. Czyli prawdziwe staranie sie bycia człowiekem twórczym – stworzonym na obraz B-ga jako twórcy.
Stylistyczne utwór ten został opracowany jak rekonstrukcja, wizja pewnej kontynuacji tradycyjnej muzyki ludowej żydowskiej, ktora została przerwana po drugiej wojne światowej. Mam wrażenie, że utwór ten mógłbym opisać jako utwór postneofolkorystyczny, wykorzystujący środki folkloru XX-go wieku – czyli folkloru industrialnego.