Punkt Widzenia: Pogrzeb prezydenckiej pary | A Point of View: The funeral of the presidential couple


Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński i Jego małżonka Maria pochowani zostali w sanktuarium kościelnym, a zarazem najważniejszym, miejscu pamięci narodowej: w katedrze wawelskiej. Pochówek nastąpił w miejscu wybranym przez Polaków. Wbrew pozorom decyzje rządowe, zgoda metropolity krakowskiego czy życzenie rodziny niewiele tu miały do rzeczy.

Marmurowy sarkofag prezydenckiej pary jest symbolicznym pomnikiem potrzeby i jednocześnie marzenia o patriocie stojącym na czele państwa, wielkim przywódcy, mężu stanu, dzielnym i uczciwym polityku. Wiemy, że to pierwsza potrzeba i wiemy, że to marzenie romantyczne.

Nagrobek jest zapewne skrojony na miarę, czy pomnik również? Nie wiadomo. Zadecyduje przyszłość, która rozpoczęła się 10 kwietnia o godzinie 8.56.

Przez ubiegły tydzień uważnie, śledziliśmy głosy opinii publicznej o katastrofie smoleńskiej. Przytaczała je codziennie telewizja, radio, prasa, portale internetowe. Głosy polityków izraelskich, prominentnych postaci życia żydowskiego z całego świata staraliśmy się upowszechniać natychmiast na naszej stronie. Przypominamy, że pierwsze ich wypowiedzi publikowane były już w parę godzin po tragicznym wypadku, co – zważywszy na trwający szabat – było, jest i pewnie długo będzie ewenementem.

Niektórzy z nas byli wielokrotnie pod Pałacem Prezydenckim na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. Niektórzy – zniechęceni postępującym upaństwowieniem prawdziwego obywatelskiego żalu – pozostali w domu. Jeszcze inni wzięli udział w krakowskich protestach – wiadomo przeciwko czemu.

Nie interesuje nas jakie emocje w kim wzięły górę, nie wiemy też komu z nas emocje pomyliły się z poglądami. Nie wątpimy jednak, że – z czasem – wszystko sobie wyjaśnimy i osiągniemy w Beit Kraków porozumienie i w tej materii.
Do wszystkich – do siebie samych również – adresujemy słowa listu otwartego Marka Edelmana. Zmarły przed półroczem powstaniec z warszawskiego getta, pochowany na cmentarzu żydowskim w Warszawie, człowiek, który – po wojnie – powiedział tak wiele, by nie uważano go nigdzie za bohatera i może dlatego stał się bohaterem myśli i uczuć tak wielu, napisał – 2 lutego 1983 – w drugim roku stanu wojennego:

Zaproponowano mi udział w Honorowym Komitecie Obchodu 40-lecia Powstania w Getcie Warszawskim. Chciałbym krótko wyjaśnić, dlaczego odmówiłem.
40 lat temu walczyliśmy nie tylko o życie – walczyliśmy o godność i wolność. Obchodzenie naszej rocznicy tutaj, gdzie nad całym życiem ciąży dziś poniżenie i zniewolenie, gdzie doszczętnie zafałszowano słowa i gesty, jest sprzeniewierzeniem się naszej walce, jest udziałem w czymś całkowicie przeciwnym, jest aktem cynizmu i pogardy. Nie będę w tym uczestniczył – i nie zaakceptuję uczestnictwa innych, skądkolwiek by przybywali i czymkolwiek by dziś chcieli się legitymować.
Z dla od manipulowanych uroczystości, w ciszy grobów i serc przetrwa prawdziwa pamięć o ofiarach i bohaterach, o odwiecznym ludzkim porywie ku wolności i prawdzie.

Tekst ten publikujemy nie tylko ze względu na przypadającą jutro – 19 kwietnia – sześćdziesiątą siódmą rocznicę Powstania w getcie warszawskim. Oby słowa te wszystkim – nam także – pozwoliły zachować umiar.

Magda Koralewska

Polish President Lech Kaczyński and his wife Maria have been buried in a church sanctuary, the most important place of national memory: in the Wawel Cathedral in Krakow. The place of burial was the choice of the Poles. Despite all appearances, the decisions of the government, church officials or the wishes of the family had little to do with it.

The marble sarcophagus of the presidential couple is but a symbolic monument of the needs and dreams about a patriotic head of the nation, great leader, statesman, brave and honest politician. We know this is our first need and quite a romantic dream.

The sarcophagus was surely tailored to fit. But how about the monument? Hard to say. The future will decide. The future began on April 10th at 8.56 am.


For the past week we followed carefully the public opinion about the Smolensk catastrophe. They were all over the tv, radio, newspapers and web portals. We tried to present on our website also the voices of prominent Israeli officials and Jewish organizations. The first condolences came already a few hours after the accident, which – regarding the fact it was Shabbat – were and will be exceptional.

Some of Beit Krakow members visited the Presidential Palace in Warsaw multiple times, where crowds gathered to pay their respect. Some – discouraged by the growing appropriation of the grief by the media and the politicians – stayed at home. Others, took part in the protests in Krakow.

It doesn’t matter what emotions prevailed, neither does it matter who confused emotions with opinions. We are certain however that – in time – we will reach an understanding within our community.

Today we would like to address the following words to everybody – including us. These are the words of Marek Edelman, the Warsaw Ghetto fighter, who passed away 6 months ago, and was buried in the Jewish cemetery in Warsaw, a man who after the War said so much in order not to be thought of as a hero, and perhaps that’s exactly why he became the hero of thoughts and feelings of so many. On February 2nd, 1983 – the second year of the state of the war he said:

I have been offered to take part in the Honorary Committee of the Celebrations of the 40th anniversary of the Warsaw Ghetto Uprising. I would like to explain shortly why I declined.
40 years ago we fought not only for our lives – we fought for dignity and freedom. To celebrate our anniversary here, where the entire country is burdened by humiliation and submission, where words and gestures have been completely falsified, is misappropriate our fight, to participate in something completely opposite, it is an act of cynicism and contempt. I will not take part in in and I will not accept the participation of others, regardless of where they may come from and what they represent.
Far from manipulated ceremonies, in the silence of graves and hearts, the true memory about the victims and the heroes will prevail, about the everlasting human fight for freedom and truth.

We are publishing these words not only in connection with the tomorrow’s (April 19th) 67th anniversary of  the Warsaw Ghetto Uprising. We hope that these words will help everyone – including us – to exercise moderation.

Magda Koralewska

Polish President Lech Kaczyński and his wife Maria have been buried in a church sanctuary, the most important place of national memory: in the Wawel Cathedral in Krakow. The place of burial was the choice of the Poles. Despite all appearances, the decisions of the government, church officials or the wishes of the family had little to do with it.

The marble sarcophagus of the presidential couple is but a symbolic monument of the needs and dreams about a patriotic head of the nation, great leader, statesman, brave and honest politician. We know this is our first need and quite a romantic dream.

The sarcophagus was surely tailored to fit. But how about the monument? Hard to say. The future will decide. The future began on April 10th at 8.56 am.

For the past week we followed carefully the public opinion about the Smolensk catastrophe. They were all over the tv, radio, newspapers and web portals. We tried to present on our website also the voices of prominent Israeli officials and Jewish organizations. The first condolences came already a few hours after the accident, which – regarding the fact it was Shabbat – were and will be exceptional.

Some of Beit Krakow members visited the Presidential Palace in Warsaw multiple times, where crowds gathered to pay their respect. Some – discouraged by the growing appropriation of the grief by the media and the politicians – stayed at home. Others, took part in the protests in Krakow.

It doesn’t matter what emotions prevailed, neither does it matter who confused emotions with opinions. We are certain however that – in time – we will reach an understanding within our community.

Today we would like to address the following words to everybody – including us. These are the words of Marek Edelman, the Warsaw Ghetto fighter, who passed away 6 months ago, and was buried in the Jewish cemetery in Warsaw, a man who after the War said so much in order not to be thought of as a hero, and perhaps that’s exactly why he became the hero of thoughts and feelings of so many. On February 2nd, 1983 – the second year of the state of the war he said:

I have been offered to take part in the Honorary Committee of the Celebrations of the 40th anniversary of the Warsaw Ghetto Uprising. I would like to explain shortly why I declined.

40 years ago we fought not only for our lives – we fought for dignity and freedom. To celebrate our anniversary here, where the entire country is burdened by humiliation and submission, where words and gestures have been completely falsified, is misappropriate our fight, to participate in something completely opposite, it is an act of cynicism and contempt. I will not take part in in and I will not accept the participation of others, regardless of where they may come from and what they represent.

Far from manipulated ceremonies, in the silence of graves and hearts, the true memory about the victims and the heroes will prevail, about the everlasting human fight for freedom and truth.

We are publishing these words not only in connection with the tomorrow’s (April 19th) 67th anniversary of the Warsaw Ghetto Uprising. We hope that these words will help everyone – including us – to exercise moderation.

Magda Koralewska

3 thoughts on “Punkt Widzenia: Pogrzeb prezydenckiej pary | A Point of View: The funeral of the presidential couple

  1. Witam wszystkich

    Nazywam się Elżbieta Kliś – studentka socjologii na Uniwersytecie Opolskim. Jestem w trakcie realizacji badan za pomoca ankiety do mojej pracy dyplomowej. Praca zatytulowana jest: Miejsce Kobiety w Religii – i jest skierowana zarowno do kobiet jak i mezczyzn. Bardzo prosze o pomoc w wypelnieniu ankiety.
    Ankieta znajduje się na http://www.ankietka.pl/ankieta/38738/miejsce-kobiety-w-religii.html lub wystarczy wysłac mi emaila z tytulem TAK na adres ariana25@wp.pl.

    Ankieta jest oczywiscie anonimowa.
    Bardzo proszę o szczerosc podczas jej wypelniania.

    Jesli mieliby Państwo jakies pytania w odpowiem na wszystki ktore sa zwiazane z moja praca dyplomowa.

    Czy jest też taka możliwość aby rozpropagować ją wśród społeczności żydowskiej? Byłabym bardzo wdzięczna.

    pozdrawiam
    Elzbieta Kliś
    ariana25@wp.pl

  2. Drodzy Postępowi Żydzi,

    Coś ten cytat z Marka Edelmana zupełnie nie pasuje do obecnej sytuacji. Jako stary Żyd urodzony w 1942 wyjaśniam, że to był odważny protest Marka przeciw galówce, którą w 1983 roku urządził Szymon Szurmiej, który był i jest ulubieńcem każdej władzy.
    Ja tak jak pisarz i poeta Wojciech Wencel/ patrz blog na http://www.wprost.pl/ uważam, że chwila jest historyczna. Ale może trzeba pomieszkać kilka lat na obczyźnie by zrozumieć gdzie jest ojczyzna polskiego Żyda, a jest nią /przynajmniej dla mnie/ Polska.

    Szalom Chawerim, Jerzy Bander.

  3. Szanowny Panie,

    Przede wszystkim dziękuję za Pańskie uwagi. Po drugie cieszę się, że w ogóle zechciał Pan był odwiedzić naszą stronę. Zapraszamy ponownie już w najbliższy weekend – i wszystkie następne.

    Zamierzamy bowiem odejść od dotychczasowej formuły, polegającej na zamieszczaniu tylko najkrótszych komunikatów organizacyjnych. Czego chcemy, do czego dążymy, co nam się marzy, co już potrafimy, a czego zdolni będziemy się nauczyć – proszę sprawdzić za kilka dni. Jeżeli zasłużymy na komentarz, spróbujemy nań odpowiedzieć, zgodzić się lub nie z zawartymi w nim uwagami, albo – jeśli zaistnieje taka potrzeba – zmienić się, poprawić, rozwinąć, etc., etc. Nasz los więc, w jakiś sposób, w Pańskich rękach.

    Myślę, że nie ma Pan wątpliwości, że poglądy na temat znaczenia katastrofy smoleńskiej bardziej nas, Pana i członków Beit Kraków, łączą niż dzielą. Historyczność wydarzenia postrzegam doskonale, albo przynajmniej tak bardzo, jak potrafię. Ale w naszej organizacji, wśród naszych bliskich, sympatyków, przyjaciół, znajomych wystąpiły dość spolaryzowane opinie w kwestii decyzji o miejscu pochówku Prezydenta RP. Doszłam do wniosku, że różnica zdań – sama w sobie – nie jest oczywiście czymś złym. Ale nie każdy moment jest właściwy dla prezentowania swoich poglądów. Okres żałoby najmniej, albo wcale.

    Okoliczności powstania listu dra Edelmana znam. Publikacja Jego tekstu miała pomóc nam wszystkim, pokazując, że miejsce na protest jest zawsze, ale nie każdy, nie w każdym momencie i nie w każdy sposób może protestować. Dr Edelman, z jego biografią, jako jedyny w Polsce mógł – i miał prawo – demonstracyjnie zbojkotować „jaruzelskie” obchody 40. rocznicy powstania w getcie warszawskim. Nikt inny już nie. Oczywiście każdy inny mógł bojkotować, jeśli sumienie mu tak dyktowało – jednak pod warunkiem, że w ciszy. Głośno – tylko Edelman.

    Powinnam może dodać, że w nowej – po 1989 roku – Polsce, w pięćdziesiątą rocznicę udział w oficjalnych obchodach Edelman wziął i stanął – mimo głębokich różnic politycznych, mimo trwającej „wojny na górze” – obok prezydenta Wałęsy. Choć zapewne głosował na Mazowieckiego. Nie wiem, dlaczego tak uczynił. Może dlatego, że to była już wolna Polska, albo dlatego, że Wałęsa był pierwszą głową państwa polskiego, która pojawiła się – z rocznicowej okazji – przed warszawskim Pomnikiem Bohaterów Getta. Może też z wielu innych powodów. Jedno jest pewne: są sytuacje, kiedy mając nawet najsłuszniejsze prawo do protestu, warto – w imię większych wartości – zrezygnować.

    Przyznaję, że tego ostatniego wyjaśnienia w komentarzu zabrakło. Dzięki Panu, Pańskiej krytycznej uwadze, choć z opóźnieniem, mogę je zamieścić.

    Jeszcze raz więc dziękuję
    Magda Koralewska

Comments are closed.